
Moon Knight tomy 1-2 recenzja
- Jan Lewandowski
- 16 lut
- 1 minut(y) czytania
Nowy scenarzysta nowe dylematy i starzy kumple . Jed Mackay pisze go już od kilku dobrych lat i pisze go świetnie w Polsce wyszły już 2 tomy ranu Jeda Mackaya o których wam powiem co nieco.Historia wyjściowa zaczyna się od tego że Marc jest pokłócony z swoim bogiem Khonsu po wydarzeniach z Avengers Era Khonsu i zakłada organizacje midnight mission który jest świetnym elementem żeby sprowadzić naszego bohatera do spraw ulicznych i zwykłych ludzi którym stara się pomóc nawet jeśli to to prośby o zabójstwo kogoś .Mackay nie boi się wprowadzać nowych postaci które budują mitologię Moon Knighta takie jak Hunter Moon druga ręka Khonsu(tak bóg podróżnych nocą ma je dwie)która ma inne podejście do spraw niż nasz bohater i stwarza im to konflikt interesów . Bardzo przyjemne jest to że scenarzysta nie daje Klisz takich jak tożsamość Hunter Moona albo intryga z wampirami my czytelnicy wiemy od razu bohater wie jeszcze szybciej bo to Moon Knight i przez to działa jest to najlepszy superbohaterski Moon Knight od lat mniej zagłębiania się w psychike bohatera a bardziej zrozumienia postaci i jej rozwoju świetnie oddany .Oprawa wizualna w akcji superbohaterskiej jest świetnie narysowana z wielkości z nich można zrobić plakat i powiesić sobie na ścianie z względu na piękno w ich szczegółach . Podsumowując warto czytać bo jest to świetna zabawa przy czytaniu .



Komentarze